Pierwsze wzmianki na temat ołtarza św. Benedykta w kościele opackim pochodzą z początku XIII w., a pochodzą z dokumentów biskupa poznańskiego Arnolda, który sprawując swą funkcję w latach 1201-1210 dokonał jego konsekracji. Wraz z ostatnią znaczącą przebudową barokową mnisi lubińscy poświęcili swojemu założycielowi nowo dobudowaną kaplicę północną, wystawiając istniejący do dziś nowy ołtarz z wielkim obrazem św. Benedykta.
Patron Europy przedstawiony jest na nim w postawie stojącej, w pełnym stroju chórowym, w kukulli z długimi rękawami, przystrojony jest w insygnia opackie, krzyż na piersi - symbol niesienia na piersi ciężaru odpowiedzialności nie tylko za siebie ale i za całą wspólnotę, a także w ozdobny pastorał - symbol władzy pasterskiej dla "pomocy wielu w dążeniu do naprawy obyczajów". W lewym dolnym rogu obrazu widzimy parę istot duchowych, na które św. Benedykt nie zważa, a traktuje je lekceważącym ruchem ręki. Te istoty duchowe (na co wskazują skrzydła) symbolizują liczne pokusy, których przezwyciężanie zaleca zakonodawca swoją nauką i przykładem. Zapalona pochodnia, zawiązane oczy, gałęzie cierniowe, rozpalone lędźwie, łuk i strzały, zuchwałe spojrzenie - wszystkie te atrybuty wskazują na rządze zmysłowe i narosłe wady, z których za przewodem mistrza i Reguły mnisi wyzwalają się i nabywają cnót. Właśnie otwarta Reguła, kałamarz i dyscyplina (narzędzie do wymierzania kary cielesnej) znajdują się w środkowej części obrazu wskazując że są drogą od nizin wad do szczytów niebieskich cnót. Tekst w otwartej księdze (fragment Reguły) w polskim tłumaczeniu brzmi: "Oto w dobroci swojej Pan ukazuje nam drogę życia".
Święty Benedykt wpatruje się w niebo, na którym poza istotami duchowymi widzimy promieniejącą kulę. Nawiązuje to wizji Patrona Europy, który pewnego razu podczas modlitwy, gdy stojąc w wieży opackiej wpatrywał się w niebo, ujrzał cały świat skupiony w jednym promieniu słońca, co św. Grzegorz Wielki zinterpretował następująco:
"Dla duszy, która widzi Stwórcę, ciasne jest całe stworzenie. Choćby tylko niewiele dojrzał człowiek ze światła Stwórcy, wszystko, co stworzone, staje się dla niego małe, gdyż światło wewnętrznej kontemplacji pogłębia pojemność duszy, która tak rozrasta się w Bogu, że wyższa jest od świata. Dusza człowieka widzącego Boga jest nawet sama poza sobą. A porwana ponad siebie w świetle Bożym, wewnętrznie się rozszerza i patrząc na siebie samą z wysoka pojmuje, jak ograniczone jest to, czego na ziemi pojąć nie mogła. Otóż ów mąż święty nie widziałby ani kuli ognistej, ani aniołów wznoszących się do nieba, gdyby nie oglądał ich w świetle Boga. Cóż więc dziwnego, że ujrzał cały świat przed sobą, skoro w świetle płonącym w jego sercu wyniesiony był poza granice świata?"






