W 1444 r. opat Stefan podwyższył prezbiterium kościoła lubińskiego budując charakterystyczny dla gotyku trójkątny szczyt ozdobiony blendami i wypustkami, zachowany w niezmienionej formie do dziś w części wschodniej. Zachodnia część szczytu, niegdyś tak samo wyeksponowana, została zakryta dachem, który podniesiono przy okazji podwyższenia wieży w XVII w., jednak do dziś można zauważyć z zewnątrz symetryczne do wschodnich wypustki. Podczas podwyższania dachu dodano jeszcze jeden element – sygnaturkę, czyli małą wieżyczkę a w niej mały dzwon, do którego zaczepiono linę opadającą do prezbiterium kościoła.
Sygnaturka w dawnej liturgii była używana podczas mszy świętej dla oznaczenia najważniejszych jej momentów (sanctus i podniesienie), a także wzywała do wejścia do kościoła na 5 minut przed mszą świętą. W rycie monastycznym opadająca do prezbiterium lina sygnaturki była wykorzystywana także trzy razy dziennie dla odmawiania cichego Anioła Pańskiego: po jutrzni, w południe i po nieszporach. Dzięki temu wszyscy nieobecni a znajdujący się niedaleko bracia mogli modlić się wraz ze wspólnotą. Lubińska sygnaturka jest najstarszym dzwonem kościoła opackiego, pozostałe dzwony zostały wywiezione podczas kasaty przez zaborców, a następnie przetopione… na armaty.