Cezary Kościelniak - Karol od Aniołów

25 lutego 2016

Laurki piszą dzieci dla swoich bliskich. Ale nie tylko oni je piszą. Czasem laurki piszemy my, dorośli. Gdy chcemy uczcić tych, których kochamy. Bo jest nam z nimi dobrze, dzięki nim jesteśmy mądrzejsi i lepsi. Dlatego chcę napisać laurkę Ojcu Karolowi, i z pewnością nie wyrażę w niej przemyśleń li tylko własnych.  Ojciec Karol obchodził  w grudniu pięćdziesięciolecie swojego kapłaństwa. Każdy, kto został obdarowany jego uśmiechem i dobrym słowem nie zaprzeczy, że nazwanie go „Karolem od Aniołów” jest jak najbardziej na miejscu.

Od kilkudziesięciu lat Ojciec Meissner jest zaangażowany w duszpasterstwo rodzin oraz profilaktykę życia seksualnego. Jest niekwestionowanym autorytetem w tej dziedzinie, autorem kilkudziesięciu publikacji, setek rekolekcji i konferencji. W ostatnich latach jego wykłady na Youtubie mają po kilka tysięcy odsłon, niektóre przekraczają nawet sto tysięcy. Ojciec Karol pomógł tysiącom ludzi w rozwiązaniu ich fundamentalnych problemów.

Wszystko to jednak nie byłoby możliwe, gdyby nie osobowość Ojca Karola i jego wiara. Sam poznałem Ojca Karola z zupełnie innej strony, jeszcze jako nastolatek. Od kilkunastu lat pozostaje on dla mnie mistrzem myślenia, wiem, że zawszę mogę się udać do niego z nowymi pomysłami, zyskać życzliwą podpowiedź czy krytykę. Kiedy byłem studentem uczył mnie stawiać pytania, pomagał czytać klasyków, podpowiadając interesujące interpretacje. Pożyczał książki (do czego nie przyznawaliśmy się wielebnemu klucznikowi biblioteki lubińskiej o. Mateuszowi Skibniewskiemu). Potem, wielokrotnie w moim dorosłym życiu służy radą w ważnych projektach. I niemal zawsze ma rację. Jakoś tak się składa, że Ojciec Karol potrafi w krótkich słowach znaleźć istotę sprawy, po każdej rozmowie z nim wychodzę z radością i optymizmem.

Przebywanie z Ojcem Karolem ma to do siebie, że przynosi jakąś niespodziankę. Kilka miesięcy temu poprosił bym go odebrał spod baru „Pod Arkadami”. W tłumie jedzących studentów uśmiechnięty ojciec Karol, w czarnym habicie wcina pierogi, pytam, dlaczego jada w takim miejscu, odpowiedział, że zagląda tu od czasów studenckich. Jego mistrzostwo w parzeniu herbaty, czy doboru ziół do nalewek jest legendarne, i proszę mi wierzyć, obie smakują przednio.

Cechą Ojca Karola jest pokora. Pamiętam, jak kiedyś w doborowym towarzystwie został poproszony o zabranie głosu. Bardzo się krygował, mówiąc, że do towarzystwa nie dorasta, jakkolwiek po tych słowach każdy czuł się zmieszany. Dzięki pokorze Karola można go spotkać i na salonach, i w domach prostych ludzi – pokazuje tym samym, co znaczy służba dla innych. Któż nas może lepiej uczyć pokory niż bywalec papieskich pałaców, a zarazem były proboszcz wiejskiej parafii? Ojciec Karol uczy, w jaki sposób znaleźć w ludziach piękno, niezależnie od tego kim są. 

Karola z Aniołami łączy jeszcze jedna cecha, jest nią trwanie w bezczasie, czy raczej umiejętność mnożenia ziemskiego czasu na wszystkich potrzebujących. Karol Meissner ma czas dla każdego. I niemal zawsze. Nie odmawia nikomu rozmowy. Nie skraca ich, i nie daje odczuć swego zmęczenia rozmówcą. Wtedy dolewa herbaty, ale mało kto chce pójść za tym delikatnym gestem, bo ojca Karola chce się słuchać bez końca. Najczęściej od Karola odrywa klasztorny dzwonek do chóru. To musi uderzać, w epoce, kiedy nikt nie ma czasu, On zawsze nim obdarza swojego interlokutora. Od tego zaczyna się relacja: „mam dla Ciebie czas”, co w sumie znaczy: „jesteś coś warty”. Jednocześnie Karol ma dobrą pamięć, nie wypuszcza drugim uchem tego co usłyszy. Kilka razy, w chwilach bardzo trudnych pamiętał, zadzwonił do mnie, były to piękne telefony nadziei, jakby telefony z nieba.

Osobnym wątkiem z biografii Ojca Karola była jego znajomość z Karolem Wojtyłą, ich pierwsze spotkanie miało miejsce w Tyńcu, Ojciec Paweł Szczaniecki przedstawił biskupowi Karola, mówiąc, obaj jesteście Karolami, to się polubicie. Zainteresowania obu Karolów okazały się zbieżne, o. Meissner był jednym z architektów rodzącego się wówczas duszpasterstwa rodzin. Później, już podczas pontyfikatu Jana Pawła II, został poproszony o współpracę podczas synodu biskupów. Historie tych czasów są fascynującą opowieścią, w tak zwanym międzyczasie, o. Meissner angażuje się w odbudowę klasztoru w Lubiniu, co w czasach komunistycznych wymagało nie lada talentów organizacyjnych.

Piękna jest historia o aniołach usługujących Chrystusowi na pustyni. Karol od Aniołów usługuje nam ciągle pomimo sędziwego wieku. Nie znam człowieka przed dziewięćdziesiątką spędzającego tyle czasu podróżach do potrzebujących, konferencjach, czy rozmowach. Zawsze dotrzymującego słowa. Ale nasz Karol usługuje nie tylko w ten sposób. Kiedyś po pewnym seminarium w Poznaniu, zaczęliśmy sprzątać po posiłku, Karol równo z innymi zbierał naczynia. Noszę wspomnienie, jak kiedyś coś przepisywaliśmy u niego w celi w klasztorze,  w pewnym momencie ojciec mówi, „popisz trochę sam, ja pójdę umyć podłogę”.

Prowadzenie dobrego życia wymaga spotkania z ludźmi, którzy mogą być dla nas przewodnikami. Ojciec Karol jest takim dla wielu. Kościół potrzebuje zakonników, którzy chowając się w jego cieniu niosą ulgę i pociechę ludziom spragnionym Chrystusa. To właśnie oni na „pustyniach współczesności” uczą nas pokory i ciągle odradzającej się radości z obecności przy Zmartwychwstałym.

 

Dr Cezary Kościelniak, adiunkt na Wydziale Nauk Społecznych UAM, współpracownik „Przewodnika Katolickiego”. 

WESPRZYJ NAS


Z reguły św. Benedykta

Również w innym miejscu Pismo mówi: Albowiem Tyś nas doświadczył, Boże; badałeś nas ogniem, jak się bada srebro; wprowadziłeś nas w pułapkę; na grzbiet nasz włożyłeś ciężar (Ps 66[65],10—11). I aby pouczyć, że powinniśmy żyć pod władzą przełożonego, dodaje: Postawiłeś ludzi nad naszymi głowami (Ps 65,12 Wlg). W przeciwnościach i w niesprawiedliwości przez cierpliwość wypełniają tacy ludzie przykazania Pana: uderzeni w policzek nadstawiają drugi, zabierającemu tunikę oddają płaszcz, ze zmuszającym iść tysiąc kroków idą dwa tysiące, z Apostołem Pawłem znoszą fałszywych braci i błogosławią tych, którzy ich przeklinają.

 
PLAN DNIA
Dzień powszedni
6:00
Jutrznia
6:30
Medytacja, rozmyślanie
7:15
Msza święta
8:00
Śniadanie
9:00
Praca
12:15
Modlitwa południowa
12:30
Obiad
14:00
Praca
17:00
Nieszpory (sobota 15:15)
18:00
Kolacja
20:00
Kompleta
Niedziela
6:00
Jutrznia
6:30
Medytacja, rozmyślanie
8:00
Śniadanie
11:00
Msza Święta
13:00
Modlitwa południowa
13:15
Obiad
17:30
Nieszpory
20:15
Kompleta i Godzina czytań
MSZE ŚWIĘTE W OPACTWIE
Niedziela i uroczystości
8:00
 
11:00
Konwentualna
19:00
 

 

Poniedziałek - sobota
7:15
Konwentualna
18:00
(w poniedziałek zazwyczaj w kościele pw. św. Leonarda)

 

Polecamy

Używamy plików cookies Ta witryna korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności i plików Cookies .
Korzystanie z niniejszej witryny internetowej bez zmiany ustawień jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików Cookies. Zrozumiałem i akceptuję.
188 0.033405780792236